Bóg czy Pierogi ?
Czwartek. 02.04.2009
Czy bóg istnieje i czy boga mogą zastąpić pierogi pytali w Kołobrzegu aktorzy z teatru Uhuru, z Gryfińskiego Domu Kultury. Kołobrzeskie wystawienie było dopiero trzecim od chwili premiery i zostało owacyjnie przyjęte przez publiczność zaproszoną do RCK z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru. Scenariusz „Pierogów” aktorzy napisali wspólnie z reżyserem i żywiołowo go wykonują. Świadczyły o tym salwy śmiechu publiczności, skupiony odbiór końcowych, refleksyjnych scen spektaklu i długie owacje. „Pierogi” rozpoczynają dopiero wędrówkę po festiwalach i można się spodziewać, że na zespół spadnie deszcz nagród, ponieważ spektakl jest niezwykle aktualny. Reżyser zdaje się osiągnął to o co w teatrze najtrudniej - o problemach starych jak cywilizacja zapytać współczesnym głosem. Ta prosta recepta powinna przynieść zespołowi sukces, bo przecież najlepiej, podobnie jak to jest z przebojami, słucha się znanych utworów w nowym wykonaniu. – Znacie? To posłuchajcie! Boga, nie ma? Ależ, jest świetnie się bawi na spektaklu teatru Uhuru.
Jarosław Banaś ("www.kolobrzeg24.pl" )
Jaki farsz ?
Pierogi mogą mieć wszelaki farsz. A ów farsz to te rzeczy, które wybieramy i dodajemy do naszego życia. Tradycyjne ? Proszę bardzo. Coś innowacyjnego? I owszem, czemu nie. Coś, co z pozoru wcale nie pasuje ? Można temu nadać nowy sens. Czym zatem faszerujemy ? Tym, czym nasza wolna wola zapragnie, bo ... mamy wybór. Szczególne zadanie w tej kwestii stoi przed młodymi ludźmi, bo oni się dopiero kształtują, czyli „lepią” (by użyć określenia bohaterów spektaklu). I kiedy zakrzykną - „Ja nie chcę tak żyć” odrzucając to, co proponuje im świat, muszą znaleźć coś, co zastąpi im odrzucone składniki farszu. Czy odrzucić Boga i religię, a jeśli tak, to czym ich brak uzupełnić ? Rozum („Macie mózgi, o ich używajcie”) kontra wiara („Chyba nie można w nic nie wierzyć”). A może jednak pozostać przy wartościach proponowanych przez świat, społeczeństwo, zamiast próbować wymyślać coś nowego. Co będziemy w życiu cenić najbardziej, a co nie będzie miało dla nas wartości ? Czy raz wrzucony farsz dobrze się trzyma ciasta, czy można go wymienić ? Szukamy, przebieramy, a oferta jest bogata. Rozdarciu sprzyja bombardowanie przez wszelkie idee, często sprzeczne, z Zachodu, ze Wschodu, z centrum ... oraz walka ich o naszą duszę. Często towarzyszy owym poszukiwaniom lęk, poczucie osamotnienia, połączone z pragnieniem bycia we wspólnocie, znalezienia pomysłu na siebie i swoje życie. A te pracę trzeba wykonać, bo „wzywa mnie droga” i muszę wiedzieć jak ją przejść i z jakim bagażem ... przepraszam, farszem. Bo „prawdy” są, by żyć z nimi w zgodzie lub z nimi walczyć. Pytania się mnożą, refleksja nadchodzi, a wszystko dzięki świetnej, żywiołowej grze aktorów, z dużą dozą dobrej zabawy. Polecamy!
Alicja Radzimirska („EKSPERS GRYFIŃSKI”. 04.04.2009)
Wypowiedzi na Forum Mieszkańców Gryfinawww.gryfino.info „Moim drugim odkryciem w tym pierwszym dniu był spektakl „Pierogi” naszego teatru GDK „Uhuru”. Pierogi nadzwyczaj świeże, spontaniczne, szczere, interesujące. Wróżę dalszą przyszłość dla tej twórczej młodzieży, gdyż nadzienie w ich pierogach jest różnorodne, aktualne i smakuje – pobudzając do głębszych refleksji. (Scarlett) Sobota.18.04.200
Szczere brawa i trzymam kciuki za przyszłość.”
„Bardzo, bardzo podobało mi się przedstawienie „Pierogi” Uważam, że całkiem zasłużenie spektakl zebrał tak pozytywne recenzje, przede wszystkim za świetną, pełną ekspresji grę młodych aktorów i nieszablonowe ujęcie tematu. To sama radość widzieć jak niezwykle wyraziście młodzi ludzie potrafią wyrazić emocje…Zaletą „Pierogów” jest to, że pozostawiają tak szerokie pole do interpretacji, nie niosą jednoznacznego przesłania. Dla mnie „Pierogi” to coś ciepłego, swojego do czego możemy się przytulić, gdy świat zaczyna przesłaniać nam mrok, coś, co sprawia, że mimo wszystko możemy czuć się bezpiecznie. Zawsze warto mieć w swoim życiu coś takiego, by ten mrok, nie był w stanie przesłonić nam promieni słońca. To również wyraz tego, jakie znaczenie w życiu młodego człowieka mają rodzice, to oni decydują o poczuciu bezpieczeństwa, a kiedy ich zabraknie, czy to fizycznie, a częściej duchowo, trzeba mieć coś, w co będzie można wierzyć, na czym się oprzeć, coś co pozwoli nam zasnąć, gdy sen nie będzie chciał nadejść. Czasem jest to wiara w Boga, a czasem, ponieważ nasze postrzeganie jest postrzeganiem zmysłowym, a Boga nikt nigdy nie widział, może to być wiara np. w …pierogi. To również i smutna refleksja, że kiedy jesteśmy dziećmi, uczy się nas, że Bóg istnieje, a potem zaczynamy dostrzegać, że dorośli żyją tak, jakby Go nie było i cegiełka, po cegiełce mur tego świata zaczyna się chwiać, a wtedy już tylko krok do tego, by zatracić równowagę.”
(Pilotka) Poniedziałek 20.04.2009,21:14
"Pierogi" Przypadły nam do gustu


Jako drugi ze spektakli konkursowych w Kawiarni Artystycznej w CKiS zaprezentował się nam gryfiński Teatr Uhuru ze swoim przedstawieniem pt: „Pierogi”. Grupa młodych ludzi pełnych ekspresji podjęła się tematu, który ciągle jest obecny, a więc jak mówić o problemach starych współczesnym głosem. „żyjemy w czasach „pierogów” - bo do pierogów możesz włożyć dowolne nadzienie, takie, które ci odpowiada. Bo do pierogów możesz dodać wszystko co lubisz, jak czegoś nie lubisz to wyrzucasz, albo tego po prostu nie dodajesz... tak jak z siebie wyrzucasz to, co ci się nie podoba...” - jak mówi jedna z bohaterek spektaklu. Rzeczywiście „pierogi” pozostawiają widzom szerokie pole do interpretacji niosąc ze sobą również chwile refleksji. Spektakl porusza wiele aspektów życiowych takich jak wiara czy sprawy moralne. Gra aktorów była dynamiczna, ale jednocześnie bardzo naturalna, pełna wyrazów emocji pokazanych nie tylko słowem, ale również ciałem. Sądząc po reakcji publiczności jakie towarzyszyły podczas spektaklu oraz licznych owacji możemy stwierdzić, że „Pierogi” przypadły do gustu odbiorcom.
(I.J. oraz M.Ch. „Oko Dionizosa” Nr 2. 20.05.2009 - Gazetka festiwalowa „Dionizji”)
Opinie jurorów Łódzkich Spotkań Teatralnych (4-6.12.2009)
Lech Śliwonik ocenił spektakl "Pierogi" jako precyzyjnie i konsekwentnie stworzone dzieło podkreślając wartość wykonanej pracy, fizyczność na scenie i opanowanie przestrzeni a także spontaniczność przyciągającą uwagę widza i poszukiwania znalezienia tego, co istotne w samych członkach zespołu.
Dla Ewy Wójciak spektakl ten jest opowieścią. Czasami bywa tak że to, czego szukamy np. w trudnej literaturze, eschatologicznych bądź metafizycznych rozważaniach, znajdujemy w końcu w sobie samych. Pojawia się wówczas radosna, witalna energia, która staje się samoistną wartością. Tej właśnie energii Ewa Wójciak skłonna jest doszukiwać się w spektaklu "Pierogi". Były także uwagi krytyczne pod adresem twórców Uhuru.
Paweł Pasini zgodził się z opinią, że żywiołowość w spektaklu jest przekonująca, jednakże została ona nasycona jakąś zewnętrzną, obcą treścią. Druga rzecz, to niedobór pracy zespołowej. Spektakl sprawiał dla niego wrażenie, że kręcił się wokół kilku osób, podczas gdy większość grupy pozostawała wyraźnie w tle. Ogólnie jednak nie było źle - stwierdził reżyser.
(Źródło: "Bezkompromisowa Gazeta Festiwalowa nr 2/2009")

"Boska pierogarnia"
(tytuł ofiarowany przez Davida G. – Bóg zapłać).
Kiedy czytam, co Pierogi o pierogach sądzą, to myślę, że ja bym ich jednak nie zjadła. Kiedy oglądam, co Pierogi o pierogach grają, to myślę, że nie tknęła bym ich, bo nadziane są demagogią, czyli w farszu mamy taki oto pomysł, żeby dając przeczącą ale marną, acz buńczuczną, odpowiedź na trudne pytanie, udowodnić, że pytanie ma sens. Czy jest Bóg? Nie ma!! (a raczej !!!!!!!!) są pierogi! I? Myślę sobie, że o nadzieniu do takich współczesnych pierogów można by naprawdę coś ciekawego powiedzieć, można by poszukiwać, tworząc niebanalne postaci, które mają rzeczywisty, mocny głos, które prawdziwie bronią swego. Można by dać wyraz wiary w intelekt, tych, którzy tworzą własne światy i dać im się poprowadzić by z tego punktu dyskutować. A tak oglądałam jakiś rodzaj egzorcyzmu nad stereotypem tego, co zostało powiedziane/napisane o współczesności. Tylko, że stereotyp o ideologicznym zamęcie dzisiejszych czasów nie będzie prawdziwym adwersarzem, nie będzie mówił głosami i wystawiał na próbę wiary i siły. On leży sobie po gazetach, książkach o postkulturze..... i po naszych głowach i nie ma nic do powiedzenia w tym też kontekście nie potrzebuje aż tylu erupcji głosów i ciał. Chcecie udowodnić tezę. Robicie to i cóż z tego. Ogromna energia ulatnia się wraz z pierwszym fałszywym zdaniem, w którym jesteście ideologicznie przeciw lub sentymentalnie za. Anka
"Niedorośle"
Na początku było groźnie. Lektor łamiącym się głosem oskarżył nas (w malutkiej przestrzeni Teatru Szwalnia) o wspieranie światowego kryzysu komercyjno-liberalnego, tym samym zostaliśmy poddani (cytując za Alicją Radzimińską z „Expresu Gryfińskiego”): „próbie określenia i uchwycenia specyfiki epoki…”. Na szczęście, zaraz po miażdżącej dosłowności czytanego niezgrabnie komunikatu, pojawiła się nadzieja – grupa młodych ludzi, którzy już na wejściu rozwiali grozę lektorskiego oskarżenia. Byliśmy bezpieczni z nimi, na ich (a może na wspólnym) „placu zabaw”, w ich niewinności. I zdarzyło się, że swoją zadziorną nonszalancją połączoną z szatańską ekspresją ciała (czy nie tego oczekujemy od młodych?), przez moment złamali narzuconą interpretację. Lecz zadziorności wystarczyło tylko do momentu, gdy na scenę wkroczyła nachalna religijna dydaktyka, tym trudniejsza do strawienia, iż podawana z „ust” ludzi bez dojrzałego wsparcia. Jeśli „Pierogi” Teatru UHURU mogą wywołać jakąś burzę, to raczej kojarzyć się winna z modną dziś „wojną o krzyże”, która wypełnia ramówki telewizyjnych newsów, niczego nie wnosząc w bardziej złożoną debatę społeczną. A przecież Teatrowi UHURU nie na medialnym chłamie zależało. Walorem tego przedstawienia była szczerość młodych, niestety poddana niedorosłej manipulacji. David Goliath
Smaczny spektakl,
czyli o Pierogach Teatru Uhuru z Gryfina
Jak zrobić dobre przedstawienie teatralne? Przepis jest prosty: garść aktualnych tematów trzeba przyprószyć szczyptą humoru, dbając przy okazji o spójną wizję sceniczną. Co ciekawsze, używając tych samych składników, można ugotować tą niesamowitą potrawę w wielu miastach, w których będzie ona zachwycała różnych smakoszów teatralnych. Przykładem dobrze „ugotowanego” spektaklu mogą być Pierogi Teatru Uhuru. Pożywienie stanowią tutaj, oprócz tytułowych pierogów, również epizodycznie jedzone banany, pomagające w koncentracji.
Czym właściwie są owe „pierogi”? Posiłek ten składa się z własnych doświadczeń i przekonań człowieka. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że lepienie „pierogów” jest procesem niezwykle męczącym, zwłaszcza jeżeli są one ze złota. A poszukiwanie takich pierogów trochę czasu zajmuje. Trzeba przygotować się na wiele trudów, niebezpieczeństw i przykrych przejść. Jest to najczęściej zainicjowane przez śmierć jakiegoś autorytetu. Dzięki wskazówkom wiedźmy można pokonać smoka i odnaleźć księżniczkę, która potrafi ulepić złote pierogi.
Oprócz złotych pierogów możemy się również natknąć na te tradycyjne polskie ojczyste. Miłośnikami takiego dania są zwłaszcza konserwatyści. Ludzie ci unikają pierogów ruskich, europejskich, a zwłaszcza muzułmańskich, usprawiedliwiając się tysiącletnią tradycją historyczną zbudowaną na solidnych fundamentach katolickich. A co, jeżeli chcemy ulepić własne pierogi? Wprawdzie gniecenie samego ciasta trochę czasu zajmuje, jednakże mamy pewność, że w ciasto to możemy włożyć każdy rodzaj farszu. Wystarczy umieścić to, co się chce i wyrzucić to, co pożądane nie jest. Wtedy „pierogi” stają się metaforą wyobcowania i samotności. Czymże innym jest gra w pierogi podobna w swej formie do „pomidora”, której zasady polegają na ośmieszeniu i zbanalizowaniu problemów pojedynczych ludzi? Masa na siłę chce uspołecznić jednostki, a jeżeli się to nie uda, to ukrzyżuje za osobiste poglądy.
W Pierogach następuje przemieszanie płaszczyzny uniwersalnej ze współczesną. Jest to przedstawienie o samotności człowieka, który poszukuje sensu życia. Młodych ludzi ogarnia strach, zwłaszcza, że nie mogą liczyć na pomoc dorosłych. Ich rodzice umarli, wyjechali za granicę, rozwiedli się bądź nie interesują się nimi. Właśnie dlatego tkwi w nich lęk, są samotni i pozbawieni tożsamości. Przedstawienie to może być traktowane jako bunt przeciwko obecnej rzeczywistości, gdzie młodym ludziom poświęca się za mało czasu.
Pierogi są spektaklem o tożsamości bądź jej braku, poszukiwaniu sensu życia, podejmowaniu decyzji, strachu i samotności. Reżyser Janusz Januszewski w tkaninę teatralną wplótł naturalną grę aktorską, parodię bajki magicznej, topos teatru w teatrze wraz z motywem powstawania przedstawienia oraz transowy rytm bębnów. Bohaterowie, grani przez: Natalię Nikonowicz, Ewę Chmielewską, Łukasza Ziemskiego, Pawła Kubickiego i Dominika Smaruja, są przedstawicielami młodego pokolenia, którym aktorzy użyczają swoich biografii. Za pomocą nośnej metafory „pierogów” połączono ponadczasowe kwestie z pytaniami o dzisiejszą kondycję człowieka. Na koniec, muszę stwierdzić, że w każdym nowym miejscu, gdzie Teatr Uhuru występuje, jego Pierogi smakują wszystkim miłośnikom alternatywnej sztuki teatralnej.
Katarzyna Myszak (Studentka z Lublina, aktorka Teatru Pierwszego Kontaktu)